Cholera, chyba do niedawna jeszcze tak naprawdę nie byłam świadoma co to takiego. Bo dosłownie kilka dni temu doznałam strasznie nieprzyjemnego uczucia - uświadomiłam sobie, że zawodzi mnie ktoś, kogo nazywałam swoim najlepszym przyjacielem. Co prawda już od kilku lat o wiele ostrożniej podchodzę do kwestii przyjaźni, ale w tym wypadku naprawdę nie sądziłam, że czeka mnie coś takiego. A tu co? Otóż, droga Olu, nigdy nie możesz być tak zupełnie pewna wszystkiego, wreszcie wbij sobie to do tego głupiego łba. Kiedy myślisz, że nic Cię już nie zaskoczy, stanie się coś tak dziwnego, że zmienisz zdanie. Ale później pomyślałam sobie: "Kurde, przecież mam obok siebie jeszcze jedną osobę, której nigdy nie nazwałam swoją przyjaciółką. A może powinnam?" I fakt, powinnam. To właśnie ona była obok mnie zawsze, gdy potrzebowałam, śmiała się ze mną, a nawet płakała. I to ona zasługuje na miano przyjaciela, a nie ktoś, kto nie potrafi nawet być ze mną szczery. Dlatego niesamowicie cieszę się, że mimo wszystko mam tego kogoś, kto jest moim towarzyszem, głosem rozsądku, przyjacielem po prostu. Muszę tej osobie za to podziękować, a nawet dziękować jej za to wciąż i wciąż na nowo.
Przyjaźń jest jednak bardzo, ale to bardzo ważną wartością i od teraz zawsze będę stawiać ją wyżej niż miłość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz