niedziela, 20 kwietnia 2014

Gdy w sercu panuje bałagan.

To uczucie, gdy przez prawie dwa miesiące próbujesz poskładać wszystko w jakąś logiczną całość, a tu jednego dnia kilka słów zmienia wszystko i znów masz w głowie, a przede wszystkim w sercu, totalny mętlik. Właśnie tego doświadczam, z jednej strony jest to przyjemne uczucie, znów móc poczuć to ciepło gdzieś w środku, gdy ktoś mówi mi słowa, których tak dawno nie słyszałam, a niesamowicie mnie cieszą; z drugiej strony czuję, że to nie może być takie proste, życzenia nie spełniają się ot tak. I sama nie wiem, co mam myśleć. Czy po cierpieniu zawsze jest szczęście? I to dokładnie w takiej postaci, jakiej się oczekiwało? Nie, życie jest czymś o wiele bardziej skomplikowanym, dlatego właśnie mam pełno obaw co do wszystkiego. Przynajmniej jestem uświadomiona, to w pewnym sensie może pomóc. Chyba... Wierzę w przeznaczenie w każdej sferze życia, a w końcu wiele razy mówiłam o nim w tym konkretnym przypadku. Może więc faktycznie powinnam się nie przejmować i po prostu cieszyć chwilą?

Czasami zastanawiam się, czy to faktycznie los sobie ze mnie kpi, czy może ja w swojej głowie zwyczajnie wszystko wyolbrzymiam i odbieram to, co się dzieje zupełnie inaczej.

Mimo wszystko - święta to jednak magiczny czas.



"Let me stay here for just one more night
Build your world around me
And pull me to the light"


czwartek, 17 kwietnia 2014

Wszystko źle!

Zachowanie pewnej osoby sprawiło, że postanowiłam napisać post odnośnie wiecznego narzekania na wszystko. Dosłownie, na wszystko. Ta książka za długa, ta za krótka, autor pisze bez sensu, wycieczka będzie nudna, ten poeta nie wiadomo po co w ogóle pisał, ta lekcja nic mi nie dała, ta wiedza mi niepotrzebna, nudzi mi się, ona jest głupia, on nie potrafi zbudować zdania, nie potrzebuję tego, ten nauczyciel za dużo mówi, tamten za mało, trawa jest zbyt zielona, jest za ciepło, za zimno, to za jasne, tamto za ciemne.
Za każdym razem, gdy to słyszę, odechciewa mi się czegokolwiek. I już nawet na to nie reaguję, bo przecież po co, skoro ta osoba nadal będzie uważać, że choćby nie wiem co się nie działo - jest źle! Nie rozumiem, jak można narzekać dosłownie na wszystko na tym świecie? W porządku, coś może ci się nie podobać, ale żeby wszystko? Człowiek jest z natury osobą, której ciężko dogodzić, ale czasami może warto spojrzeć na coś z pozytywnym nastawieniem, a nie od razu to skrytykować, często bezpodstawnie. To samo z zakładaniem z góry, że coś będzie złe. Skąd wiesz? A może jednak los cię zaskoczy i wydarzy się coś fajnego? Ale nie, po co tak myśleć, przecież można od razu powiedzieć, że będzie beznadziejnie. Spróbuj czasem powiedzieć "jak dobrze, że świeci słońce", zamiast krzywić się i marudzić, że jest za gorąco. Pomoże, naprawdę. Sprawi, że na miejscu negatywnego nastawienia i podłego nastroju pojawi się uśmiech i energia przynajmniej na część dnia.

sobota, 5 kwietnia 2014

Pozytywne myślenie kluczem do szczęścia?

Czytam ostatnio książkę, która jest tak jakby zbiorem cytatów i wytłumaczeniem każdego z nich, cytatów odnośnie tego jak żyć. Takie pytanie z pewnością zadał sobie każdy chociaż raz w życiu. I czego dowiedziałam się z tej książki? Jednej, ważnej rzeczy, która występuje dosłownie w każdym rozdziale. Pozytywne myślenie. Wiem, że to brzmi zwyczajnie, bo każdy tak mówi. Ale to naprawdę pomaga, w każdym aspekcie życia. Nie wolno wciąż wmawiać sobie, że jest źle i lepiej nigdy nie będzie. Czyż nie milej słyszeć w głowie słowa "będzie dobrze"? Może i trudniej, ale na pewno po tych słowach wszystko stanie się znacznie przyjemniejsze niż dotychczas. Carpe diem to zasada, którą staram się traktować jako priorytet we wszelkich czynnościach, które wykonuję. Nie spuszczaj głowy na dół i nie patrz jedynie na szary chodnik, którym idziesz. Rozejrzyj się. Zobacz, jak ładnie kwitną drzewa wiosną, jak starsza pani z drugiej strony ulicy się do ciebie uśmiecha, jaki blask ma śnieg w zimie. Wszystko to może sprawić, że chęci do życia wrócą natychmiast. Tylko w każdej zwykłej, byle jakiej rzeczy trzeba odnaleźć coś pięknego i wbrew pozorom - da się. Wystarczy trochę chęci i POZYTYWNEGO MYŚLENIA. Bo może to coś da, a ciągłe narzekanie, że wszystko jest złe, okropne, beznadziejne - kompletnie nic. To wcale nie jest takie trudne, zajmuje pięć sekund. Stań przed lustrem, powiedz sobie "cieszę się, że żyję" i zobacz, jaką wywoła to u ciebie reakcję. Uśmiechniesz się, zapewniam.

A jeśli chodzi o mnie... Rozpoczęłam wielkie zmiany w moim życiu i póki co chyba idzie mi całkiem dobrze, nie załamuję się, jestem codziennie pełna energii, staram się wstawać z uśmiechem na twarzy, zrobić parę skłonów i biec do szkoły, nadal ubrana w szeroki uśmiech, nawet jeśli pada deszcz, wieje wiatr i wydawałoby się, że nic dobrego nie spotka mnie w tym dniu.