Zachowanie pewnej osoby sprawiło, że postanowiłam napisać post odnośnie wiecznego narzekania na wszystko. Dosłownie, na wszystko. Ta książka za długa, ta za krótka, autor pisze bez sensu, wycieczka będzie nudna, ten poeta nie wiadomo po co w ogóle pisał, ta lekcja nic mi nie dała, ta wiedza mi niepotrzebna, nudzi mi się, ona jest głupia, on nie potrafi zbudować zdania, nie potrzebuję tego, ten nauczyciel za dużo mówi, tamten za mało, trawa jest zbyt zielona, jest za ciepło, za zimno, to za jasne, tamto za ciemne.
Za każdym razem, gdy to słyszę, odechciewa mi się czegokolwiek. I już nawet na to nie reaguję, bo przecież po co, skoro ta osoba nadal będzie uważać, że choćby nie wiem co się nie działo - jest źle! Nie rozumiem, jak można narzekać dosłownie na wszystko na tym świecie? W porządku, coś może ci się nie podobać, ale żeby wszystko? Człowiek jest z natury osobą, której ciężko dogodzić, ale czasami może warto spojrzeć na coś z pozytywnym nastawieniem, a nie od razu to skrytykować, często bezpodstawnie. To samo z zakładaniem z góry, że coś będzie złe. Skąd wiesz? A może jednak los cię zaskoczy i wydarzy się coś fajnego? Ale nie, po co tak myśleć, przecież można od razu powiedzieć, że będzie beznadziejnie. Spróbuj czasem powiedzieć "jak dobrze, że świeci słońce", zamiast krzywić się i marudzić, że jest za gorąco. Pomoże, naprawdę. Sprawi, że na miejscu negatywnego nastawienia i podłego nastroju pojawi się uśmiech i energia przynajmniej na część dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz